Klimatyzacyjne braki w transporcie miejskim

Upały, które towarzyszą nam już od kilku tygodni wielu z nas dają się we znaki. Szczególnie często narzekają pasażerowie autobusów. Jeśli brakuje w nich klimatyzacji, pojazdy zamieniają się w rozgrzane piekarniki. Sytuacja pogarsza się jeszcze bardziej, kiedy w autobusie nie da się otworzyć okna czy szyberdachu. W godzinach szczytu, kiedy podróżuje najwięcej pasażerów, ludzie dosłownie nie mają czym oddychać. Skarżą się na zaduch, upały i kiepską wentylację panującą wewnątrz autobusu.

Często zdarza się, że temperatura przekracza tam 50 stopni Celsjusza, z pewnością nie są to więc komfortowe warunki podróży. Co na to przewoźnicy? Anna Koteras, rzeczniczka Komuniacyjnego Związku Komunalnego Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego odpowiada, że żaden z tamtejszych autobusów nie jest wyposażony w klimatyzację. Decydują o tym przede wszystkim względy oszczędnościowe. Rzeczniczka KZK tłumaczy, że w czasie takich upałów, które panują obecnie klimatyzacja i tak nie spełniałaby swojej roli. Kiedy autobus zatrzymuje się na przystanku, gorące powietrze wpada do środka, niwecząc efekt chłodzenia.

Takie rozwiązanie sprawdza się wyłącznie w przypadku autobusów dalekobieżnych. W przypadku krótszych tras rolę klimatyzacji powinny więc spełniać okna i szyberdachy.

Rzeczywistość pokazuje jednak, że to nie wystarcza. Prezes MKZ Tychy, Andrzej Ochman nie zauważa problemu rozgrzanych autobusów. Twierdzi, że jak do tej pory pasażerowie nie składali skarg w tej sprawie, jednak przyznaje, że wobec postępującego ocieplenia klimatu rozważa wprowadzenie klimatyzowanych autobusów w przyszłości. Takie oświadczenie nie budzi optymizmu wśród pasażerów tyskich autobusów.